Poczekalnia dentystyczna czy przedsionek piekła

Poczekalnia dentystyczna czy przedsionek piekła

Poczekalnia dentystyczna bywa źródłem wielu wrażeń. Czekając na swoją kolej słyszymy jak za drzwiami przyjmowany jest inny pacjent. A do naszych uszu dochodzą dźwięki wiertła, które wydaje się być trzymane nie przez dentystę, ale wyjątkowo uzdolnionego wirtuoza. Muzyka ta nie jest jednak zbyt przyjemna dla naszych uszu, szczególnie w akompaniamencie rozpaczliwych jak by się wydawało odgłosów pacjenta obecnie zajmującego honorowy fotel. W ten sposób oczekiwanie nie sprzyja myśleniu o zdrowiu naszych zębów, ale raczej o wyszukiwaniu wymówek i powodów, które w końcu pozwolą nam z czystym sumieniem zrezygnować z wizyty. Obok nas zazwyczaj siedzą inni pacjenci dzieląc nasza niedolę. Gdy zachowują oni swoje spostrzeżenia dla siebie, najpewniej wizyta dentystyczna zakończy się sukcesem. Jeśli jednak sięgają oni pamięcią do własnych wspomnień, jak i posłyszanych od innych, którzy na głos wyrażają mrożące krew w żyłach opowieści, najpewniej w poczekalni pozostaną już tylko ci najodważniejsi. Jeśli jednak w porę nie znikniemy za drzwiami wyjściowymi, dentysta wypuszczając pacjenta może nas zauważyć. Wtedy pozostaje nam jedynie albo uratować swój honor i oddać się na łaskę stomatologa, albo ratować się rejteradą mając nadzieję, że danego człowieka w kitlu nie zobaczymy wśród nowych znajomych na towarzyskim spotkaniu.